No wiec - pojechalismy.
Kupilismy: namiot dla Lulka, minipluszaka dla Lulka i zestaw misko-kubkowy dla Lulka. O segregatorze zapomnialam.
W domu namiot okazal sie byc znacznie wiekszym, niz nam sie w ikei wydawalo; zajal 3/4 pokoju Lulkowego. Wywedrowal wiec do duzego pokoju, zeby bylo bezpieczniej. Lulek wciagnal do srodka ksiazki i zapadl w lekture. Super. Dobranocka byla ogladana z namiotu, kaszka zjedzona w namiocie. Jest godzina 22.00. Lulek z wrazenia nie chce spac - mowi o "plesencie". A biedne plyty dalej leza na stosiku i czekaja na swoj segregator. Nie ma jak rodzinne zakupy.
No comments:
Post a Comment